wp6191267d_0f.jpg

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

W 1940 roku spotkałem dużo kobiet, które miały 22, 24, 25 lat i prosiły mnie: „Pomógł mi Ojciec w życiu małżeńskim, więc teraz musi mi pomóc, kiedy zostałam wdową i wytłumaczyć mi, jaki jest chrześcijański sens mego aktualnego stanu”. Odpowiedziałem im, że nic nie wiem na ten temat, ale że będę z nimi szukał nowego sensu. To był zawsze mój sposób postępowania. „Czy chcecie żebyśmy szukali razem?”, Zaproponowałem to pierwszym małżeństwom, które przyszły do mnie żebym im mówił o miłości i małżeństwie - szukajmy razem! To samo proponuję wdowom. I razem znaleźliśmy nowe oblicze wdowieństwa, inne od tego, które znałem w dzieciństwie, gdzie wdowa była ubrana na czarno, żyła w cieniu i odmawiała sobie każdej przyjemności. Odkryliśmy razem, że więzy są trwałe i że jeśli przyjmiemy tę logikę, że mąż jest istotą żywą, ale na drugim świecie, to więzy z nim nie będą zerwane. Miłość jest mocniejsza od śmierci. Biblia o tym mówi!  Kobieta, która straciła swojego męża może wyjść ponownie za mąż, ale istnieje inna wierność. Pewne serca nie mogą się związać wobec innej osoby i są takie serca, które myślą o drugim małżeństwie. Tutaj chodzi o powołanie, nie osądzajmy ich, nie potępiajmy. Doświadczyłem i towarzyszę nadal tym kobietom, które są przekonane, że ich miłość przetrwała ponad śmierć i ten punkt widzenia zupełnie zmienił ich sposób wychowania dzieci. W momencie kiedy wszyscy psycholodzy i psychiatrzy oświadczali, że po pierwszej wojnie światowej dzieci, które utraciły ojca nie będą mogły się dobrze rozwijać, te kobiety o których mówię, nauczyły się mówić dzieciom o ich zmarłych ojcach, mówić o swych mężach jak o osobach żyjących, które nie są widoczne ani namacalne i dlatego te dzieci nie doznały takich samych zranień jak inne. Nie mówię, że jest to łatwe! Nie bagatelizujemy, ale stwarza to inny klimat w rodzinie.

 

/Fragment wywiadu radiowego - cłość w dziale artykuły./

 

 

 

 

 

 

Szczytem działań prowadzących innych ludzi do poznania Pana w modlitwie było powołanie „Domu Modlitwy” w Troussures, do którego przybywali ludzie pragnący w ciszy spotkać Pana.

 

W każdym wezwaniu ks. Caffarel widział Boże wezwanie. Czymże było powierzenie mu domu w Troussures, jak nie wypełnieniem woli Bożej zaszczepionego mu przez Boga pragnienia uczenia innych modlitwy – czyli uczenia innych bezpośredniego kontaktu ze Stwórcą. I tak możemy zrozumieć oczarowanie tych, którzy byli witani przez Ojca Caffarela w Troussures. Otwierał swoje ramiona i mówił: „Witam was i Pan was wita”. Proste słowa, ale stawiają każdego w obecności Chrystusa!

 

W swoim życiu pokazał to, co tak pięknie wyraził słowami:

 

Od zawsze człowiek jest zaproszony do zejścia w głąb samego siebie, znalezienia swojego głębokiego ja, tzn. miejsca, które w końcu prowadzi do Boga.

 

Bo schodząc w głąb siebie, kiedy człowiek już dojdzie do głębi siebie, coś się przed nim otwiera i w tym momencie …gubi się w Bogu.

Dla mnie to jest tajemnica wszystkiego.

Henri Caffarel

 

 

Dom  Modlitwy w Troussures nadal jest przystanią dla wszystkich, którzy chcą poszukiwać Boga w modlitwie i ciszy. W tym domu ks. Caffarel zmarł 18 września 1996 roku i został pochowany na wiejskim cmentarzu w Troussures.

wp5533b116.gif
wpc2028ab4.png
wp5a5c1cd0.png

Świeca END Polska dla

Założyciela END - sierpień 2009

Urszula i Janusz Sklepowicz

HENRI CAFFAREL

kapłan

"Pójdź za mną"

wp9afb7786.jpg

Dom modlitwy w Troussures

wp51fbb787.gif
wpeceb4889.png
wp04af642f.png
wp04af642f.png
wpe553a24b.png
wpb777d2e4.png
wpa5d7825f.png
wpeceb4889.png
wpe553a24b.png
wp352b48ed.png
wp2567b790.png
wp71fdc7ff.png
wp4cec6bac.png

Henri Caffarel, kapłan

wp61de3419.png
wp63ba970d.png
wp705888e6.png
wp89774230.png
wpa6b90e1e.png
wp3d2b2d89.png
wp10adf7e4.png
wpeb29136a.png
wp8d44381c.png
wpd78abbfc.png

/nauczyciel szczęścia/

ŻYCIE I DZIEŁA SŁUGI BOŻEGO KSIĘDZA HERNI CAFFARELA

wp46acb067_0f.jpg
wpd8b7561b.png
wpc544ef1f.png
wpdcd4a5a2_0f.jpg
wpb903d591.png
wp51fbb787.gif
wp7340d949_0f.jpg
wpe4fcaaa1.gif