wp6191267d_0f.jpg

Ksiądz Caffarel od początku swej drogi kapłańskiej promuje modlitwę jako podstawowy i konieczny sposób na komunikację stworzenia ze swoim Stwórcą. Sam doświadczywszy „osobowego” spotkania z Chrystusem chce innych doprowadzić do takiego spotkania. Tak pojmuje swoją misję apostolską: doprowadzić innych do Chrystusa, do świętości. To dążenie do rozbudzenia w innych pragnienia rozmowy z Panem przejawia się w jego działaniach: jest obecne w zadaniach naznaczonych małżonkom END, konkretyzuje się w numerze specjalnym „Złotej obrączki”, w wydawanych później „Zeszytach o modlitwie”, w korespondencyjnych „kursach modlitwy”, nawoływaniu do modlitwy nocnej (późniejszy ruch Orędowników) a szczytem tych działań jest powołanie „Domu Modlitwy” w Troussures, do którego przybywali ludzie pragnący w ciszy spotkać Pana.

 

Modlitwa darem Boga.

 

Bóg żąda ode mnie, abym wierzył, więc usiłuję wierzyć; żąda, abym kochał bliźniego, więc ćwiczę się w tym; żąda, abym był czysty, więc walczę, aby to osiągnąć. Taka jest spontaniczna reakcja wielu chrześcijan. Jest to wzruszające, to dowód dobrej woli i wielkoduszności. Jest w tym jednak jakieś uproszczenie świadczące o wierze jeszcze niedojrzałej, nieświadomej prawdy obecnej na każdej stronie Pisma Świętego, tej mianowicie, że człowiek bez Bożej pomocy nie może podobać się Bogu, ani odpowiedzieć na Jego wezwanie.

 

  • Wierzyć w Chrystusa – niemożliwe, jeśli Bóg nie zadziała; „nikt nie może przyjść do mnie, jeśli go nie pociągnie Ojciec” (J 6, 44)
  • Kochać – niemożliwe żebyśmy kochali sami z siebie; to Duch Święty, jak mówi święty Paweł, rozlewa miłość Bożą w sercach naszych.
  • Być czystym – tego również trzeba oczekiwać od Pana; „stwórz we mnie, o Boże, serce czyste” (Ps 50, 12)

 

Tak samo jest z modlitwą – czy pomyślałeś o tym? Zrozumiałeś, że powinieneś w swoim życiu zrobić miejsce dla modlitwy i ćwiczysz się w niej, ale nie udaje ci się to i wobec tego obwiniasz siebie o brak umiejętności, woli, wytrwałości. Czy nie powinieneś raczej wyrzucać sobie braku dojrzałej wiary? Czy nie liczysz zanadto na siebie samego?

 

Chcesz się modlić? Proś więc Boga o łaskę modlitwy. Tak, niech twoją modlitwą będzie prośba o modlitwę. O modlitwę, o ten płomień, który wzbija nas ku Bogu, trzeba prosić, jak Eliasz błagał o ogień z nieba na ułożony przez siebie stos drzewa. Proś z wytrwałością i pokorą, niecierpliwie i natrętnie. Nie zapominaj, że Chrystus pochwalił natrętnego przyjaciela, tego człowieka, który nie ustępuje, dopóki nie osiągnie swego.

 

Istota modlitwy

 

Co stanowi istotę modlitwy? Jest nią chęć. Ale nie dopatrujcie się w chęci mechanizmu psychologicznego, który każe nam podjąć decyzję lub zmusza nas do czegoś, co się nam nie podoba. Według filozofii, chęć jest zdolnością dążenia do czynienia dobra. Modlitwa wtedy jest prawdziwa, kiedy nasze „ja” zwraca się do Boga i oddaje Mu się, nawet, jeśli nasza wrażliwość jest obojętna, nasze rozmyślanie płytkie, a nasza uwaga rozproszona. Wartością naszej modlitwy jest zwrócenie się na Boga, przy naszych ludzkich słabościach.

 

Modlitwa nie jest sprawą uwagi, ani czułości, czy aktywności intelektualnej. Jest to „ja pragnę”, podporządkowanie się mojej woli - woli Bożej. Modlitwa polega na bez przymusowym kierowaniu do Boga „nowego serca”, otrzymanego na chrzcie. Modlitwa trwa nawet wtedy, gdy pojawiają się przeszkody. Dobrze jest odnowić akt woli w trakcie modlitwy, by upewnić się, czy skupienie na Bogu nie zostało zachwiane. Podczas modlitwy Bóg mniej patrzy na moje słabości, a bardziej na szczere „ja chcę być cały Twój”.

 

„Pragnę, czego Ty pragniesz”. Ta decyzja od początku wzmacnia osobistą relację z Chrystusem, z Bogiem; relację ja - Ty, która jest modlitwą. Czyni nas ona obecnym w Bogu, który jest w nas. Związek ten tkwi w nas od chwili chrztu św. - jest niczym innym jak darem wiary i miłości. Dar ten zanika i staje się nieaktywny. Rolą modlitwy jest uświadomienie sobie tej więzi i umacnianie jej.

 

Popatrzmy na działalność Chrystusa. Posłuchajmy, o czym mówi Ewangelia. To nam pomoże wzmocnić wiarę i miłość. Spróbujmy patrzeć oczami Chrystusa, wczuć się w Jego dary, myśli i zamiary. Posłużmy się tekstem, który rozważamy na początku naszej modlitwy. Czuwajmy, żeby „ja myślę” nie zdominowało „ja pragnę”. Ani „ja czuję” nie zdominowało nas, kiedy Bóg obdarza nas czułą żarliwością, z której mamy się cieszyć, a nie narzekać. Modlitwa jest dla Boga bezinteresowna. Tak, jak to mówi jeden z mistyków muzułmańskich: „jest różnica między tym, kto idzie na festyn dla festynu, a tym kto idzie tam dla ukochanego, ukochanej”

 

Oby żarliwość nie przyćmiła naszego „ja pragnę”. „Pragnę Panie, tego, czego Ty pragniesz z tej modlitwy”. Gorliwa miłość łączy nas z Bogiem. „Pragnę tego” … to język miłości. I jedynie miłość łączy nas z Bogiem. Chrystus potwierdził całkowite podporządkowanie się woli Ojca słowami: „Moim pokarmem jest pełnić wolę Tego, który mnie posłał, i dokonać Jego dzieła” (J 4, 34); „... miłuję Ojca i tak czynię, jak mi polecił Ojciec” (J 14, 31). Podporządkowanie się woli Ojca będzie ostatnią prośbą przed męką: „. . . oddal ten kielich ode mnie; wszakże nie co Ja chcę, ale co Ty” (Mk 14, 36). W ten sposób Jezus do końca ukazuje swą miłość do Ojca: „Albowiem Syn Boży, Chrystus Jezus, którego wam zwiastowaliśmy (...) nie był równocześnie „Tak” i „Nie”, lecz w nim było tylko „Tak” (2 Kor. 1, 19)

 

Chrystus modli się we mnie

 

Od początku waszej modlitwy czyńcie akt wiary, poprzez tajemniczą osobowość Chrystusa, którą potwierdza Pismo św. (...) Jeżeli Chrystus żyje w was, modli się w was. Dla Chrystusa żyć - to znaczy modlić się. Dołączcie do Niego – tchnijcie Jego modlitwą. Albo raczej pozwólcie się ogarnąć przez Chrystusa, unieść i dążyć do Ojca. Nie obiecuję wam, że ją odczujecie. Proszę jedynie o wiarę w czasie modlitwy. Odnówcie pełną przynależność i posłuszeństwo Bogu. Ustąpcie mu miejsca, tak by mógł zawładnąć wszystkimi aspektami waszego bycia, tak jak ogień rozpala drewno.

 

Podobnie jak w czasie Wielkiej Nocy, w ciemnym kościele płomień świecy paschalnej zlewa się stopniowo z wielością małych świeczek w rękach wiernych, tak Chrystus poprzez chrzest gromadzi ludzi wokół siebie i wznieca w ich duszach modlitwę synowską. Nasza współpraca polega najpierw na połączeniu się, poprzez najgłębszą wolę, z modlitwą Chrystusa w nas. Ale zwróćmy uwagę na znaczenie słowa „połączenie się”. Nie oznacza ono słabej zgody, ale całkowite oddanie siebie, tak jak drewno, które poddaje się płomieniowi, by stało się ogniem.

wp5533b116.gif
wp567e6302.png
wp04af642f.png
wp1e9f12b1.png
wp3336b234.png
wpf46a436c.png
wp4a68103b.png
wpa73efaee.png
wpf46a436c.png
wpeceb4889.png
wp7f74020f.png
wpba130113.png
wp71fdc7ff.png
wp134e136b.png

Henri Caffarel, kapłan

wpc49314d3.png
wpb6d2ffbc.png
wp6e7ea27f.png
wp89774230.png
wpc8a7fe2d.png
wp3d2b2d89.png
wp5cae0b1c.png
wpeb29136a.png
wp8d44381c.png
wp92201dfd.png

/nauczyciel szczęścia/

ŻYCIE I DZIEŁA SŁUGI BOŻEGO KSIĘDZA HERNI CAFFARELA